W dniach 14-19 września przeżywaliśmy XV Tydzień Wychowania. Towarzyszyło mu hasło: „Wspólnota nadziei”.
W ramach zajęć z religii poznaliśmy życie dwóch świętych Pier Giorgio Frassatiego i Carla Acutisa, którzy 7 września br. zostali ukazani całemu światu przez papieża Leon XIV jako wzory do naśladowania.
Dzieciństwo Pier Giorgia było bardzo trudne. Jego ojciec, Alfred Frassati – założyciel i dyrektor dziennika „La Stampa” i ambasador Włoch w Berlinie był agnostykiem. Zajęty sprawami zawodowymi, nie poświęcał zbyt wiele czasu rodzinie. Ojciec i matka – Adelajda (malarka) – od wczesnych lat nie potrafili dobrze ułożyć swej relacji – stosunki pomiędzy małżonkami układały się źle, nawet bardzo źle, grożąc wzajemną separacją. Autorytatywny Alfred, zajmujący się wyłącznie prasą i polityką oraz artystka Adelaida, myśląca o swoim malarstwie, nie znajdowali wspólnego języka. Dom rodzinny nie tylko nie ułatwiał, ale wręcz utrudniał młodemu Piotrowi drogi do świętości. Gorliwa pobożność syna wprawiała jego rodziców w popłoch. Gdy po Pierwszej Komunii Pier wyraził chęć przyjmowania jej codziennie, matka udała się przerażona do dyrektora szkoły, by wyrazić swój protest. Z kolei ojciec, znajdując syna śpiącego z różańcem w ręku, wołał zirytowany do jednego z pracowników szkoły katolickiej, do której uczęszczało jego dziecko: Co zrobiliście z moim synem? Pier Giorgio codziennie wymykał się do kościoła na Mszę świętą. Gdy zaś znajoma, pełna dobrej woli zakonnica, sądząc, że ma on powołanie kapłańskie czy zakonne, zapytała matkę, czy chciałaby widzieć syna księdzem, ta wybucha przerażona: Niechby lepiej skończył studia i umarł!
Rodzice Carla Acutisa stanowili kochające się małżeństwo. Carlo dorastał w dobrej, sprzyjającej atmosferze, jednak matka i ojciec nie mogli przekazać mu wiary, ponieważ ich religijność była bardzo słaba. Pierwszą osobą, która powiedziała Carlo o Bogu, była jego niania, Beata będąca Polką. To ona uczyła go modlitwy i przekazywała mu podstawowe prawdy wiary. Mama Carla Acutisa, dzieląc się swymi spostrzeżeniami związanymi ze świętością syna, powiedziała: Przed narodzinami Carla byłam w kościele tylko trzy razy w życiu: w dniu mojego chrztu, podczas pierwszej Komunii i na moim ślubie. Jeśli chodzi o wiarę, byliśmy analfabetami. Zazwyczaj święci mają przynajmniej jednego rodzica będącego dla nich wzorem wiary. W naszej rodzinie było inaczej – to Carlo doprowadził nas do Boga.
Historia obu świętych pokazuje, że wszyscy jesteśmy narzędziami, którymi Pan Bóg chce posłużyć się w różnych sytuacjach. On działa przez konkretne osoby i okazje. W obliczu trudności nie powinniśmy ulegać zniechęceniu oraz traktować pojawiające się przeszkody w kategorii wyzwania, z którym trzeba się zmierzyć.
Niech zgodnie z treścią bulli „Spes non confundit”, którą papież Franciszek wprowadził nas Rok Jubileuszowy 2025, nadzieja wypełni nasze serca.
GD


